Choćbyś nie wiem jak uciekała od swoich wczesnodziecięcych doświadczeń, one wciąż będą Ciebie gonić. Tak długo, aż odnajdziesz w sobie gotowość by się z nimi naprawdę spotkać. By z nimi pobyć. By je przytulić. By się z nich uczyć.
Dlaczego?
Bo wszystko jest relacją. Z kimś lub czymś. A nasz sposób bycia w relacji zbudowaliśmy w odpowiedzi na to, jak w pierwszych latach naszego życia byli z nami nasi najważniejsi opiekunowie. Jest to nasz, zapisany głęboko, skrypt na tworzenie, bycie i wychodzenie z relacji. Niesiony, bez wglądu w niego, przekłada się na wszystko, czego doświadczamy w życiu. Powtarzamy go nieświadomie i niejako automatycznie.
Co ciekawe, dotyczy on również tego, jak wchodzisz w relacje ze swoimi marzeniami, celami, ważnymi sprawami. Tam też jest relacja. Tam też działa Twój skrypt.
To, jak bezpiecznie czułaś się w relacji z najbliższymi Tobie ludźmi, kiedy byłaś dzieckiem, przekłada się dzisiaj na to, na ile ufnie i bezpiecznie czujesz się dzisiaj z innymi. Na to, jak podchodzisz do siebie, tego, z czym się spotykasz i po co sięgasz. To, na ile ci najbliżsi byli dostępni, wrażliwi, gotowi do wspierania Ciebie, przekłada się dzisiaj na to, ile jest w Tobie lęku przed światem, a ile ciekawości i zaangażowania. To, na ile byłaś przyjmowana, przekłada się na to, na ile siebie dzisiaj przyjmujesz w różnych swoich odsłonach, w różnych swoich doświadczeniach. Determinuje również to, na ile dajesz sobie dzisiaj swoją obecność we własnym życiu, w ważnych dla Ciebie sprawach. To tworzy Twoje doświadczenia. I tak długo, jak pozostaje niedomknięte, stale wraca i pochłania Ciebie. Usztywnia.
Dobra wiadomość jest taka, że jeśli chcesz zmiany w swoim życiu, to możesz swój skrypt przetransformować. Z jednym zastrzeżeniem. Nie da się tego zrobić pozostając wyłącznie na poziomie głowy, w mentalizacji. To, co powstało w relacji, w relacji potrzebuje być doświadczone po nowemu.
Tu potrzeba subtelnego i jednocześnie bardzo świadomego uczestnictwa drugiej osoby. Która, jest w dobrym kontakcie ze sobą i tym, co się wydarza w Waszej wspólnej przestrzeni. Która pomoże Tobie zejść głębiej, aż do rdzenia Twojej potrzeby, która prosi o zaspokojenie. Tu ważny jest wgląd w to, o czym jest dla Ciebie ta potrzeba dzisiaj. Jaka przestrzeń ją zaspokaja? Jaka pozwala Tobie być w swoich zasobach? Czasem na początek taką przestrzenią jest wspierające spotkanie z konkretnym człowiekiem. Doświadczenie, które niejako przeczy pozostałym. Wyłamuje się ze skryptu. Tu dostajesz klucz do otwarcia kolejnych drzwi. Wyjścia z nowymi jakościami do swego życia. Krok po kroku. Smakując. Próbując. Otwierając się na więcej takich nowych doświadczeń.
Co sobie bierzesz z tej mojej opowieści?
Ciepło Ciebie ściskam,
Marta