Przychodzi moment, w którym przestajemy pytać: co dalej?
Nie dlatego, że odpowiedź się pojawiła,
ale dlatego, że pytanie traci napięcie.
Zatrzymanie nie zawsze wygląda jak decyzja.
Częściej jak mięknięcie.
Jak zgoda na to, że nie trzeba już pchać życia w żadną stronę.
Długo uczymy się działać.
Planować. Rozumieć. Utrzymywać kontrolę.
A potem — czasem niespodziewanie — życie zaprasza do czegoś innego.
Do bycia.
Do słuchania.
Do pozwolenia, by to, co żywe, samo się odsłaniało.
Zatrzymanie nie jest cofnięciem się.
Jest momentem, w którym coś może wreszcie nas dogonić.
Czasem jest to zmęczenie.
Czasem prawda.
Czasem cicha radość z tego, że nie trzeba już wiedzieć.
Jeśli jesteś w takim miejscu —
to nie znak, że utknęłaś.
To może być początek bardzo uczciwego ruchu.
Marta